O. Jan Mirosław Bereza OSB

SZTUKA CODZIENNEGO ŻYCIA
Medytacja o śmierci i zmartwychwstaniu

Doświadczenie zbliżającej się śmierci zarówno własnej jako i kogoś bliskiego jest tak bolesne i trudne, że wydaje się nam, że jesteśmy opuszczeni przez Boga. Tak trudno uświadomić sobie wtedy, że może być ono źródłem przemiany, zapowiedzią nowego, innego życia. To doświadczenie nie zostało odjęte także Jezusowi. Dziś wiemy, że poprzedziło Jego zmartwychwstanie a krew Jego ran przyniosła nam zbawienie.

W przedchrześcijańskiej mądrości ludu Bantu w Kongo znajdujemy opowieść o tragicznej suszy w pewnej okolicy, zdarza się to tam często. Głód spowodowany suszą pozbawił życia wielu ludzi. Dwójka dzieci, brat i siostra, widząc śmierć swoich najbliższych postanowili opuścić wioskę w poszukiwaniu pożywienia. Dzieci szły kilka dni nic nie jedząc. Wycięczona głodem i trudem podróży dziewczynka zmarła. Jej brat zaczął tańczyć żałobny taniec. Jego płacz usłyszał starzec, który po chwili stanął przed nim. Powiedział mu, że jeśli kocha swoją siostrę i chce przywrócić jej życie to musi sam zgodzić się na cierpienie. Gdy wyraził zgodę, starzec podał mu wtedy kolec kaktusa i kazał nakłuć swa rękę. Chłopiec uczynił tak jak polecił mu starzec. Gdy jego krew spadła na ciało siostry, dziewczynka powoli zaczęła powracać do życia.

W tradycji afrykańskiej jak też i biblijnej krew utożsamiana jest z życiem. Podobnie w naszej kulturze krew i życie powiązane są głęboko ze sobą. Gdy sobie to uświadomimy, łatwiej będzie nam zrozumieć sens krwawej ofiary na krzyżu, przemiany wina w krew, ale i naszego trudu wewnętrznej przemiany.

Ostatnie słowa Jezusa przed śmiercią jakie zapisał św. Mateusz i św. Marek w swych ewangeliach to słowa modlitwy, słowa psalmu: ”Eli, Eli, lema sabachtani, Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”. Wprawdzie ewangeliści stwierdzają, że Jezus zawołał jeszcze raz, ale nie podali treści tych słów. Być może zapisał je św. Łukasz gdyż czytamy w jego ewangelii, że Jezus zawołał donośnym głosem: „Ojcze w Twe ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha”. Ostatnie zaś słowa Jezusa, jakie zapisał św. Jan to: „Wykonało się”. Nie muszą one być sprzeczne, raczej się uzupełniają tworząc pełną prawdę o najtrudniejszym doświadczeniu ludzkiego życia. Bolesne doświadczenie, przyjęte i zaakceptowane, czy jak niekiedy mówimy – pogodzenie się z Bożą wolą może być zapowiedzią przemiany i radości spełnienia.

„Taniec jest modlitwą – pisał Antoine de Saint-Exupery – która może spodobać się królom, na którą jednak w życiu na pustyni nie może być odpowiedzi. Tak jest z twoją modlitwą aż do śmierci jest to taniec, który tańczysz, aby dotknąć Boga.” Ostatecznie więc modlitwa jest ćwiczeniem się w miłości w doświadczeniu milczenia Boga. Milczenie jest jak pustka otwartego okna, które ukazuje prawdę o nas samych, o naszym życiu i śmierci. Dziś tak często mówimy, że jesteśmy dla innych lustrem, gdybyśmy byli oknem, moglibyśmy dojrzeć w milczeniu Boga radość zmartwychwstania.